Efektywność polskich biogazowni. Dlaczego wykorzystujemy tylko 76% mocy zainstalowanej? 

W debacie publicznej o polskiej transformacji energetycznej biogaz i biometan odmieniane są przez wszystkie przypadki. Sektor ten przedstawiany jest jako stabilny, niezależny od pogody fundament odnawialnych źródeł energii. Jak jednak deklaracje i rządowe plany mają się do rzeczywistości operacyjnej?

Dane wykorzystanie w artykule pochodzą z KOWR oraz URE.

Aby odpowiedzieć na to pytanie, postanowiłem przeanalizować twarde dane rejestrowe. Wyniki tej analizy są zaskakujące. Średni współczynnik wykorzystania mocy zainstalowanej biogazowni w Polsce wynosi zaledwie 76,36%.

Dla branży, która z założenia ma pracować w podstawie systemu, to wynik dalece odbiegający od oczekiwań. Przy obecnym poziomie technologicznym standardem dla dobrze prowadzonej instalacji powinno być minimum 90%. Przyjrzyjmy się zatem, gdzie ucieka ten ogromny potencjał, z czego wynikają tak niskie statystyki oraz czy sam wskaźnik wykorzystania mocy jest kluczowym parametrem determinującym rentowność biznesu.

Skala marnowanego potencjału

Warto uświadomić sobie, co te brakujące procenty oznaczają w skali makro. Ograniczenie wykorzystania mocy do poziomu 76% niesie za sobą realne, policzalne straty energetyczne. W skali kraju rocznie tracimy potencjał wytwórczy na poziomie około 276 milionów metrów sześciennych biogazu!

Aby lepiej zobrazować tę abstrakcyjną liczbę, warto zapisać ją w pełnym rozwinięciu: 276 000 000 m³. Taki wolumen gazu odpowiada rocznej produkcji aż 63 biogazowni o mocy 1 MW każda. Mówimy więc o sytuacji, w której ponad sześćdziesiąt hipotetycznych, pełnowymiarowych instalacji w Polsce przez cały rok stoi bezczynnie.

Dlaczego polski rynek biogazowy notuje tak słaby wynik operacyjny? Przyczyny leżą głównie po stronie zarządzania procesem i kompetencji kadr.

Dwa główne grzechy operacyjne polskich biogazowni

Analizując codzienne funkcjonowanie wielu instalacji w naszym kraju, można wskazać dwa fundamentalne problemy, które bezpośrednio przekładają się na gorsze wskaźniki produkcyjne.

1. Brak odpowiednio przeszkolonej kadry procesowej

Wystarczy przejrzeć popularne portale z ogłoszeniami o pracę, aby zauważyć niepokojący trend w rekrutacji personelu do biogazowni. Wymagania stawiane operatorom dotyczą niemal wyłącznie wykształcenia kierunkowego elektrycznego lub mechanicznego. W większości ofert próżno szukać jakichkolwiek oczekiwań związanych ze znajomością podstaw procesu fermentacji metanowej.

Z perspektywy czysto technicznej jest to zrozumiałe – codzienna praca na obiekcie to permanentna walka z awariami pomp, logistyką odbioru substratów, udrażnianiem rur na substraty czy serwisowaniem układu kogeneracyjnego. Zapomina się jednak, że biogazownia to przede wszystkim żywy reaktor mikrobiologiczny.

W rzeczywistości to właśnie operatorzy, mimo braku kierunkowego wykształcenia, zostają obarczeni odpowiedzialnością za prowadzenie procesu fermentacji. Oczywiście pracownicy ci z czasem zyskują ogromną wiedzę empiryczną. Nauka ta odbywa się jednak intuicyjnie, metodą prób i błędów, która dla właściciela instalacji bywa niezwykle kosztowna.

Brak elementarnych podstaw teoretycznych skutkuje powielaniem mitów i niesprawdzonych procedur tylko dlatego, że „poprzednicy też tak robili i wszystko działało”. Klasycznym przykładem jest tutaj kurczowe trzymanie się stałego wskaźnika pH jako głównego wyznacznika stabilności reaktora. Problem polega na tym, że sam parametr pH informuje nas o problemie zbyt późno. Gdy zaczyna on gwałtownie spadać, w pulpie doszło już do krytycznej akumulacji lotnych kwasów tłuszczowych (LKT), a bakterie metanogenne prawdopodobnie przestały prawidłowo funkcjonować.

2. Brak podstawowego zaplecza laboratoryjnego na instalacjach

Problem ten jest bezpośrednią konsekwencją wspomnianego braku wiedzy procesowej. Jeśli kadra zarządzająca oraz operatorzy nie wiedzą, jak precyzyjnie kontrolować fermentację, nie odczuwają również potrzeby posiadania narzędzi analitycznych.

Wbrew obiegowej opinii przyzakładowe laboratorium nie musi być kosztowne i nie musi być obsługiwane przez wyspecjalizowaną kadrę. Chodzi o proste, codzienne monitorowanie parametrów w czasie rzeczywistym w celu maksymalizacji zysków. Bez podstawowych badań nie jesteśmy w stanie precyzyjnie odpowiedzieć na kluczowe pytania:

  • czy poferment jest optymalnie odgazowany, czy może wciąż ucieka z niego cenny biogaz?
  • czy tańszy, atrakcyjny cenowo substrat z rynku nie zawiera substancji hamujących proces?
  • jaka jest optymalna dawka mikroelementów, która faktycznie stymuluje produkcję, zamiast generować zbędne koszty?

Do prowadzenia takiej analityki wystarczą podstawowe urządzenia: wagosuszarka, piec muflowy oraz aparatura do przeprowadzania testów BMP, badających realny uzysk biogazu. Narzędzia te muszą być jednak obudowane jasnymi procedurami i szkoleniami – w przeciwnym razie szybko wylądują zapomniane w magazynie, a ich potencjał zostanie zmarnowany.

Statystyka kontra rzeczywistość, czyli metodologia obliczeń

Aby zachować pełną rzetelność, należy rozbić ogólny wskaźnik 76,36% na czynniki pierwsze. Statystyka traktowana całościowo potrafi bowiem zamazywać realny obraz rynku.

Do wyliczeń wykorzystałem dwa oficjalne rejestry państwowe, aktualne na rok 2026:

  1. Rejestr wytwórców biogazu rolniczego prowadzony przez Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa (KOWR) [źródło].
  2. Rejestr Małych Instalacji OZE (MIOZE) do 1 MW dla biogazowni innych niż rolnicze prowadzony przez Urząd Regulacji Energetyki (URE) – na podstawie Zbiorczego Raportu Rocznego Prezesa URE za rok 2025 (opublikowanego w kwietniu 2026 r.).

Z połączonych baz danych wynika, że analizowana łączna moc zainstalowana wynosi 266,224 MW, a roczna produkcja ukształtowała się na poziomie 894 457 262 m³ biogazu.

Uwaga metodologiczna: Z analizy celowo wyłączyłem dwie nowe instalacje biometanowe (Strzelin i Głębowo). Posiadają one wysoką łączną moc zainstalowaną (ok. 47 MW), jednak ze względu na fazę rozruchu ich ubiegłoroczna produkcja była niska, co sztucznie zaniżyłoby wynik końcowy. Odrzuciłem także instalacje inne niż rolnicze o mocy powyżej 1 MW, z uwagi na brak publicznie dostępnych, precyzyjnych danych o wolumenie wyprodukowanego gazu.

Przyjmując standardową wartość referencyjną – gdzie wzorcowa biogazownia o mocy 1 MW (przy założeniu sprawności elektrycznej CHP na poziomie 40% i zawartości metanu w biogazie wynoszącej 55%) wytwarza rocznie 4,4 mln m³ biogazu – polskie instalacje z mocy 266 MW powinny wyprodukować 1,171 mld m³. Faktyczny wynik to wspomniane 894,5 mln m³. Stąd bierze się uśredniony wskaźnik na poziomie 76,36%

Gdzie leży haczyk? Rozdział na biogazownie rolnicze i komunalne

Gdybyśmy poprzestali na tej jednej liczbie, wyciągnęlibyśmy krzywdzące dla części rynku wnioski. Prawdziwy obraz wyłania się dopiero po odseparowaniu od siebie obu rejestrów:

  • Biogazownie rolnicze (KOWR): Wykazują średnie wykorzystanie mocy na poziomie aż 94%! Nawet jeśli odrzucimy z bazy instalacje, które raportują nienaturalnie wysokie uzyski (wynikające ze spalania nadmiaru biogazu w pochodniach i ewidencjonowania go jako wyprodukowany), realny wskaźnik dla sektora rolniczego wynosi silne 90%.
  • Biogazownie inne niż rolnicze (MIOZE – komunalne i oczyszczalniowe): Tutaj średnie wykorzystanie mocy wynosi zaledwie 39,38%. To właśnie te obiekty drastycznie zaniżają ogólnokrajową średnią.

Taki stan rzeczy wynika bezpośrednio ze specyfiki surowcowej. Biogazownie rolnicze pracują w trybie ciągłym, ponieważ operują na stabilnym strumieniu odpadów z produkcji rolno-spożywczej. Z kolei instalacje komunalne borykają się z ogromną sezonowością, przestojami technologicznymi oraz nieregularnymi dostawami selektywnie zbieranych odpadów bio czy osadów ściekowych. 

Warto jednak zaznaczyć, że aby w 100% precyzyjnie ocenić sprawność techniczną całego sektora, należałoby zweryfikować ilość energii elektrycznej realnie wprowadzonej do sieci przez każdy podmiot. Sama objętość wyprodukowanego biogazu nie mówi nam bowiem, jaka jego część została bezpowrotnie utracona na pochodniach awaryjnych. To jednak temat na osobny artykuł. 

Pułapka bezkrytycznego powtarzania danych – mit „8 miliardów”

Opisana wyżej konieczność filtrowania danych rynkowych prowadzi do szerszego problemu, jakim jest bezkrytyczne powtarzanie niesprawdzonych liczb w przestrzeni publicznej. Doskonałym przykładem jest powszechnie powtarzana teza, jakoby potencjał produkcyjny biometanu w Polsce wynosił równe 8 miliardów metrów sześciennych rocznie.

Kiedy w ramach pracy doradczej zostałem poproszony przez klienta o rzetelne zweryfikowanie tych szacunków, okazało się, że wartość ~8 mld m³ to wyłącznie potencjał teoretyczny. Definicja potencjału teoretycznego zakłada, że do reaktorów trafi każdy pojedynczy kilogram gnojowicy oraz każda obierka z ziemniaka w kraju – niezależnie od barier logistycznych, rozproszenia rolnictwa czy kosztów ekonomicznych.

Jest to założenie całkowicie nierealne w warunkach rynkowych. Dopiero po odrzuceniu niemożliwych do zagospodarowania strumieni surowców uzyskujemy realny potencjał ekonomiczny, który dla Polski wynosi od 1 do 3 miliardów m³ biometanu rocznie. 1 2 3 Podobnie jak w przypadku wskaźnika wykorzystania mocy – odrzuciliśmy biogazownie z nadmierną produkcją biogazu czy nowe biometanownie w fazie rozruchu. Ponadto powinniśmy od samego początku rozdzielić biogazownie rolnicze i komunalne ze względu na dwa różne tryby pracy. Więc jak widzimy, brak głębszej analizy i bezkrytyczne operowanie suchymi liczbami prowadzi do błędnych wniosków, co w konsekwencji może odbić się na naszych portfelach.

Największa bolączka inwestorów: to nie wskaźnik mocy, ale marża

Na koniec musimy postawić pytanie z serii finanse: czy wysoki współczynnik wykorzystania mocy zainstalowanej to rzeczywiście najważniejszy parametr rentowności biogazowni?

W rzeczywistości efektywność instalacji mierzy się nie tylko liczbą wyprodukowanych metrów sześciennych gazu, ale przede wszystkim kosztem jednostkowym wytworzenia każdego m³ biogazu. I tu dochodzimy do paradoksu.

Wspomniane wcześniej problemy – brak wyszkolonej kadry oraz brak aparatury kontrolnej – uderzają przede wszystkim w ekonomikę przedsiębiorstwa. Jak już wiemy, polskie biogazownie rolnicze rzadko cierpią na niedobór gazu. Wręcz przeciwnie: większość z nich jest permanentnie przekarmiana. Ponieważ załoga nie posiada narzędzi do precyzyjnego badania stanu biologii reaktora, sypie substraty „na oko”, aby za wszelką cenę utrzymać wysokie ciśnienie gazu i stałą produkcję na poziomie 100%.

Utrzymanie stabilnego procesu przy wysokich kosztach zakupu lub logistyki surowców to żadna sztuka. Prawdziwą sztuką, która decyduje o przetrwaniu instalacji na rynku, jest optymalizacja kosztów operacyjnych i walka o zbicie ceny za każdą wyprodukowaną megawatogodzinę (MWh). Wysoki wolumen produkcji przy minimalnej lub zerowej marży generuje jedynie straty i przyspiesza zużycie technologiczne komponentów.

Podnieś efektywność swojej instalacji

To właśnie na tym kluczowym aspekcie – na ekonomice procesu, zarządzaniu kosztami i maksymalizacji realnej marży ze sprzedaży energii – skupiamy się w naszych programach edukacyjnych na platformie biogazszkolenia.eu.

Zdajemy sobie sprawę, że same szkolenia nie rozwiążą wszystkich problemów, z jakimi boryka się branża biogazowa. Jestem jednak głęboko przekonany, że unikalna wiedza oparta na praktycznych doświadczeniach naszych ekspertów jest w stanie drastycznie poprawić rentowność Państwa obecnej lub planowanej inwestycji. 

Zapraszamy do zapoznania się z naszą pełną ofertą szkoleniową dedykowaną dla operatorów, technologów, deweloperów oraz inwestorów, a także do bezpośredniego kontaktu w celu wypracowania dedykowanych rozwiązań dla Państwa biznesu.

autor artykułu: Mateusz Zbiżek

Przypisy:

1 Kierunki rozwoju biogazowni rolniczych w Polsce w latach 2010-2020 – Ministerstwo Gospodarki 2009.
2 Potencjał i uwarunkowania produkcji biogazu rolniczego w Polsce – P.Sulewski 2016.
3 Realny potencjał produkcji biometanu w Polsce – Narodowe Centrum Badań i Rozwoju 2024.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *